czwartek, 30 maja 2013

Leśne, nimfowate i pląsa

Hirosłowatych klimatów ciąg dalszy.
Tym razem z piątki Sylvan, gdzie przeplątywały się nimfy, rusałki i insze badziewia.
Nie pałam jakoś najcieplejszymi uczuciami do tego zamku, nigdy nie grało mi się nim zbyt dobrze, więc rysowało się średnio, ALE! mam w planie teraz usiąść do czegoś zacniejszego, jak Forteca na przykład :]
Dalej, dalej, puchnij portfolio! Boś małe, liche i nędzne.


poniedziałek, 27 maja 2013

Treserka Roków

Doszłam ostatnio do wniosku, że w moim portfolio same stare krapiszcza, więc ruszyłam tyłek do malowania.
W planach machnięcie z każdego miasta Heroes of Might&Magic (III) jednej bohaterki, kompletnie sobie wymyślonej, a powiązanej z ulubionym potworem z danego zamku.
Na pierwszy ogień leci Twierdza.




środa, 15 maja 2013

Projekt Tequila

Wspieram, biorę udział i polecam!

Można było machnąć swoją wersję Tequili, więc machnęłam.
Oryginalna postać stworzona przez Kasię Babis :) (tu można zerknąć https://www.facebook.com/projekttequila)
natomiast poniżej moje bazgrolstwo:


A! No i w siódmym numerze Coś na progu komiks o życiu wydawnictwa Dobre Historie. Przyłożyłam do niego kreskę!



To tak w razie jakby ktoś miał za dużo pieniędzy i nie wiedział, co z nimi zrobić.


piątek, 10 maja 2013

Kocie wieści z Londynu

A że Kot wie, czego bazgrownicy potrzebują najbardziej... :D
Oto Kot MOC przesyła!



Chyba mam zły wpływ na moich znajomych... bo - znając moje manie - albo kradną cukier po kawiarniach dla mnie, albo szturmują sklepy z gadżetami z Gwiezdnych Wojen :D

Kocie! Polskę szturmuj!

sobota, 4 maja 2013

Kabel zamachowiec

Początkowo miałam w planie trzymać to w bardzo głębokiej tajemnicy, coby przynajmniej jedno kretyństwo własne ukryć, ale potem doszłam do wniosku, że absurd sytuacji jest zbyt wielki, by zatrzymać to tylko dla siebie.

Otóż po powrocie z pracy siadłam ja sobie do projektu...


Może i ja mam tendencję do potykania się o kable (i o wszystko inne w ogóle), ale podkręcenie sobie kostki w ten sposób uważam za nową jakość w historii moich wyczynów.

Przynajmniej przydały się do czegoś kupione niegdyś paluszki surimi, które okazały się wyjątkowo obrzydliwe i które leżakowały aż do tej pory w zamrażarce, by teraz posłużyć mi za zimny okład na spuchnięte kopyto.

Za plus sytuacji może jeszcze służyć to, że diabli mnie nie poniosą w najbliższym czasie na miasto i sporą część roboty uda mi się przez weekend odwalić.


pees. a w ogóle to starczy moich idiotyzmów, zabieram się za znajomych!

piątek, 3 maja 2013

Święte nowe nabytki

Jakiś czas temu mój stary tablet odmówił kategorycznie współpracy, więc z bólem serca i spazmem portfela szarpnęłam się na nowy...


... i ów nowy z miejsca błysnął blaskiem uświęcenia (przez momencik).

Potem współpracy odmówił lapek, więc ku straszliwej rozpaczy portfela znów udałam się do sklepu, i ów lapek ze względu na swoją świętość generowaną nowością nie pojechał na Pyrkon, gdyż zdzierżyć nie mogłam myśli, że mój ŚWIĘTY NOWY LAPTOP, KTÓREGO KABEL JESZCZE ZŁEJ ZIEMI NIE DOTKNĄŁ, będzie się telepał i trząsł w samochodzie przez sześć godzin...! Niedopuszczalne. Absolutnie nie. Mowy nie ma.

Dzisiaj natomiast przyjechał ze mną do pracy, wrzucon beztrosko do plecaka, gdzie tłamsił się razem z tabletem i zwojem kabli.