sobota, 30 listopada 2013

Koszulka

Jak w tytule.

Projekt koszulki urodzinowej, która w druku wyszła całkiem zacnie :) Bałam się, że biały poddruk spod splatu wyjedzie na tych najdrobniejszych kropkach i mazach i że kolory się skichają, ale na szczęście nie. Być może miał z tym coś wspólnego fakt, iż wepchnęłam się na dział produkcji i patrzyłam z dzikim błyskiem w oku drukarzowi na ręce. Niepatrzenie kończy się zazwyczaj klęską, bo drukarnia jest dość tania i zależy, na kogo się trafi. Jak na babę, to druk się skicha, jak na faceta - będzie ładnie. Zatem ja bardzo pilnuję, żeby to facet realizował moje zlecenia.




No i tyle.
Miłego weekendu!

środa, 27 listopada 2013

wtorek, 26 listopada 2013

Uzupełniam wykształcenie...

... u człowieków, którzy wiedzą DUŻO. A poza tym jeszcze trochę.

Niech im Bozia jakoś solidnie wynagrodzi te szlachetne czyny :)



Ja jestem prosty ilustrator. Prosty ilustrator potrzebować dużo wiedza! 

piątek, 22 listopada 2013

Sylvan

Na szybko, bo mnie ciśnie na rysowanie.
Chyba dziś nie usiedzę na dupie w pracy, bo dostałam kilka świetnych zleceń i umrę, jeżeli natychmiast nie zacznę ich rysować.

A jeszcze komiksy z dnia wczorajszego...


AAAA.


środa, 13 listopada 2013

Brzydko złamał

Żeby nie było, że drogą obrazkową sieję oburzającą nieprawdę, od kopa informuję, że podkolorowałam.

Ale tylko trochę.

Otóż! Siedziałam sobie dzisiaj ja w pracy, bardzo przejęta i w ogóle, bo w łapy mi wszedł skład, a nie to, co zazwyczaj, więc kwitłam sobie tym przejęciem którąś już godzinę z kolei, gdy nagle usłyszałam kumpla, który coś tam mówił do ekantki...


Otworzył sobie ów kumpel plik, coś mu się tam nie spodobało, zatem dezaprobatę wyraził pełną piersią w przestrzeń, zapewne przekonany, iż autor tworu znajduje się w oddaleniu, być może na Hawajach siedzi i w wodzie odciski moczy. Tymczasem autor siedział w tym samym pomieszczeniu, klepał coś tam, i do uszu jego dotarło. Kumpel przeżył, a czy faktycznie było brzydko złamane, tego nie wiem, bo głównie interesowało mnie, czy dostanie po pysku :D

Bardziej w ogóle podejrzewam, że jakoś sobie to nawzajem wytłumaczyli, może inaczej się nie dało, a może jeszcze coś innego, ale komiksu odmówić sobie nie mogłam.