poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dzisiaj trochę...

...o podstępnych paniach sprzedawczyniach w sklepach jubilerskich, wymuszających na niewinnych klientach wyrzeczenie się polskości.



Grypa czy inna zaraza mnie bierze, więc miałam w planie po przyjściu do domu kropnąć się spać.
Nie wyszło, udawanie Litwina poraziło mnie zbyt potężnie.


niedziela, 27 kwietnia 2014

Równouprawnienie

Dzisiaj będzie o równouprawnieniu.
Temacie kontrowersyjnym, budzącym potężne emocje i wywołującym dzikie awantury po forach/blogach/fejsbukach.

Generalnie jakoś nigdy nie czułam potrzeby uzewnętrzniania swoich opinii w tej kwestii, jednakże nadszedł ten dzień, gdy temat równouprawnienia dotknął mnie w sposób poważny i wymagający komentarza...

Otóż zbierałam się ja do pracy, jak co dzień na 8.30, jak co dzień usiłując zdążyć na tramwaj o 9.15, jak co dzień nieprzytomna.
Była zatem more/less godzina 8.50, a ja kiwałam się sennie na kanapie, usiłując przekonać się do pomysłu wstania, gdy przysiadł się do mnie Łasic.

- Wiesz... - powiedział głosem pełnym zamyślenia. - Tak już od dawna we mnie wzbiera...
Nie bardzo wiedząc, co może w nim wzbierać o tak upiornej porze, spojrzałam nań nieprzytomnie.
- Otóż mam marzenie! - kontynuował Łasic rzewnie, tkliwie i z pewną determinacją. Zdecydowanie pękały w nim ostatnie tamy:


Za chwilę dojdzie do tego, że zażąda półki dla siebie w łazience... Rozbestwili się ci mężczyźni! :D

środa, 9 kwietnia 2014

Trochę Elsa

a trochę nie.

Nie miałam energii na sukienkę, poza tym speedpaint, bo twardo mam zamiar w końcu zdążyć na jogę.
Miesiąc nie byłam, o wstydzie.

"Frozen" obejrzałam, potem naoglądałam się do diabła i trochę fanartów na deviancie... Wszyscy rysują, też chcę!! Zbierałam się do tego chyba ze dwa lata.
















































No i tyle.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Magnes

Mam kota.

Trzy miesiące temu, za serce chwycona smutną historią, przygarnęłam porzucone, biedne, niechciane i niesamowicie brudne dwuletnie futro.

Biedne to futro było tak sobie, patrząc na ilość sadła, no ale ciągle było brudne i porzucone, a zatem przygarnęłam. 

No i futro od kopa, jakby strzałą wiedzione, jak tylko wylazło zza kibla, za którym się uparcie chowało na początku, usadziło kuper na moim tablecie.
Zaczynam podejrzewać, że koty mają w tyłku specjalny rodzaj magnesu, który je przyciąga do tabletów, gdzie bym bowiem nie kładła urządzenia, ta małpa i tak je znajdzie i zad usadzi, nie zwracając uwagi na wstręty, jakie mu czynię, by zniechęcić go do tych praktyk.